Najnowsze wydanie

Podstawy grzeczności

Możemy bezpiecznie założyć, że każdy chce być zrozumiany i szanowany. Nawet błahy komunikat „trochę przejaśniało dzisiaj” może pełnić funkcję prowokacji do porozumienia. Podświadomie liczymy, że owa zaczepka spotka się z jednomyślnym przyznaniem racji, a taka zgoda stanowi już dla nas wartość dodaną. W tym wydaniu będzie o grzeczności i zastosowaniu teorii negocjacji twarzy.

Rozważania te zainspirowało niedawne zdarzenie, kiedy to w pobliżu PKiN zaczepił mnie zataczający się człowiek: – Kochaniutki, rzucisz grosikiem na piwko? W aroganckim geście zignorowałem tę prośbę, co ewidentnie spotkało się z dezaprobatą mężczyzny, bo puścił w kierunku moich pleców kilka niedyskretnych zaleceń i synonimów męskich narządów płciowych.
Naszła mnie wtedy myśl złota jak pszeniczne piwo: potrzeby są napędem komunikatów.

Teoria negocjacji twarzy
Teoria negocjacji twarzy, w dużym skrócie, zakłada, że nasze ego, wizerunek, godność pełną strategiczną rolę w komunikacji – teoria negocjacji twarzy opracowana została przez Stellę Ting-Toomey. Ową twarz można stracić i dzieje się to wtedy, gdy nasz wizerunek ucierpi np. gdy przyznajemy się do winy lub ktoś odmawia nam pomocy. Zwykle dążymy do tego, aby twarz utrzymać (status quo), odzyskać (przepraszając, spotykając się ze zrozumieniem), czy podnieść (imponując komuś). Starając się utrzymać twarz podczas rozmowy czekamy na właściwy moment, aby na przykład ją zakończyć: – To niesamowite co mówisz, ale muszę już lecieć. Złapiemy się jutro na kawę, co?

Pozytywna i negatywna
Wyróżniamy pozytywną i negatywną twarz w negocjacjach. Pozytywna zabiega o szacunek, poczucie przynależności i docenienie, a negatywna stara się zachować swobodę i wolność wyboru. Zaznaczam, że negatywna twarz nie odnosi się wcale do przywar i słabości. O twarzy w teorii komunikacji międzykulturowej pisałem w zeszłorocznym, kwietniowym wydaniu „Pełnej kulturki”.
Przykłady zastosowania teorii negocjacji twarzy:
– Proszę cię o to, bo jesteś ekspertką (twarz pozytywna);
– Zrozumiem jeśli nie masz czasu (twarz negatywna).

Kultury zachodnie i skandynawskie cenią sobie negatywną twarz, stawiając na samodzielność czy wolność wyboru. Z drugiej strony kultury wschodnie (i zwykle te kolektywne) częściej stosują negocjacje twarzy pozytywnej, broniąc dobrego imienia grupy, z którą się utożsamiają. Uporczywe stosowanie zachodniocentrycznych zasad grzeczności w komunikacji spotyka się z krytyką znawców dalekiego wschodu. Tam formy grzecznościowe są wpisane w kulturę tak głęboko, że rzadko kiedy są wyborem. Spierając się z kimś starszym w Japonii nie zmieni się odpowiedniej językowo formy grzecznościowej. To treść przekazu (werbalna i niewerbalna), a nie jego forma, są narzędziem w kłótni.
Inną kwestią jest pamiętliwość. Odnoszę wrażenie, że w Polsce dużo dłużej pamiętamy czyjeś winy i trudniej nam odzyskać utraconą niegdyś twarz. Przeciwieństwem jest na przykład kultura USA, w której złoczyńca może zostać bohaterem z minuty na minutę.

Porzekadła, zdrobnienia i pluralis
Jakich środków używamy w kulturze polskiej grzecznie zwracając komuś uwagę? Obserwując zachowania kolegów i koleżanek, wnioskuję, że często używamy porzekadeł, zdrobnień i zwrotów w liczbie mnogiej. Przyłapałem ostatnio koleżankę, jak mrugając okiem i z życzliwym uśmiechem wytykała komuś brak determinacji: – Dla chcącego nic trudnego!
Przysłowia stanowią bezpieczny środek w takich przypadkach, bo są niczyją mądrością i funkcjonują w powszechnym obiegu. Zdrobnienia natomiast zmniejszają rażenie wbitej mimochodem szpileczki: – Widzę, kolejna przerwa na papieroska!…
Inny przykład to stosowanie „podstępnej” liczby mnogiej: – Znów nie było cię na meetingu. Unikamy spotkań, czy co?
W czasach komuny dystans zaznaczano zwracając się do kogoś z użyciem drugiej osoby liczby mnogiej: – Gdzie byliście towarzyszko?… Nie chcielibyśmy do tego wracać, prawda?
Jakikolwiek przytyk, prośba lub nawet komplement to zagrożenie dla twarzy. Rozpoczynają one bowiem proces negocjacji i nawołują do reakcji.
Pamiętajmy, że przemilczenie też jest reakcją – po negocjacji z mężczyzną spod Pałacu Kultury będę to zawsze pamiętał. Lekcja warta sześciopaku piwa.

Konrad Krzysztofik

Dodaj komentarz