Najnowsze wydanie

Baby roomy w firmach

Baby room, czyli pokój przeznaczony dla matki karmiącej lub kobiety w ciąży. Takie pomieszczenia można spotkać najczęściej w budynkach użyteczności publicznej. Zaczynają się one również pojawiać w biurowcach. Czy na pewno są potrzebne?

Firmowy pokój dla kobiet w ciąży i karmiących mam to nie wymysł marketingowców, ani nadgorliwego działu HR. Istnienie takiego pomieszczenia reguluje Kodeks Pracy. Wynika z niego, że każdej karmiącej matce, która w danym dniu pracuje minimum cztery godziny, przysługuje 30-minutowa przerwa na karmienie. Jeśli dzienny czas pracy kobiety przekracza sześć godzin, ma ona prawo do dwóch takich przerw, a jeśli karmi piersią więcej niż jedno dziecko, ich czas jest przedłużony do 45 minut.
Idąc dalej, zgodnie z Kodeksem Pracy każda instytucja, która zatrudnia na jedną zmianę powyżej 20 kobiet w jednym budynku, jest zobowiązana do wydzielenia i urządzenia pomieszczenia z miejscami do wypoczynku w pozycji leżącej dla kobiet w ciąży i karmiących matek. Powierzchnia tego pomieszczenia nie może być mniejsza niż 8 m2, musi być ono także systematycznie wietrzone.

Jak wobec tego powinien wyglądać taki pokój? Tego Kodeks Pracy już nie określa. Wiadomo jednak, że powinien zapewniać kobiecie i dziecku poczucie intymności oraz bezpieczeństwa. Kolorystyka i oświetlenie powinny być dobrane z uwzględnieniem jego przeznaczenia, trzeba też dbać o utrzymanie odpowiedniego poziomu zapachów i natężenia hałasu. W pokoju powinno się znajdować wygodne krzesło lub fotel. Przydatne będą także podnóżek, przewijak i poduszki w poszewkach z materiałów bezpiecznych dla delikatnej skóry niemowlęcia. Przestrzeń powinna być tak zorganizowana, by znalazło się miejsce na wózek i torbę z rzeczami dziecka.

Co to oznacza dla pracodawców?

W dużym skrócie takie postawienie sprawy oznacza dla pracodawców jedno: muszą szukać dodatkowego pomieszczenia, które spełni podstawowe normy. Wiadomo jednak, że wiele firm zrobi znaczenie więcej niż te wymagane 8 m2. Od razu „odpicuje” baby room tak, aby móc chwalić się nim w działaniach employer brandingowych.
Z tym, że dla wielu przedsiębiorców to nie wystrój pokoju będzie stanowił problem, ale znalezienie pomieszczenia, które będzie można „poświęcić” na ten cel. Każdy, kto pracował w większej firmie wie, że puste pomieszczenie jest na wagę złota. A na 8 m2 zmieszczą się co najmniej 3-4 biurka.
Na szczęście przymus przygotowania pokoju dla karmiących matek i kobiet w ciąży nie dotyczy każdego. Nałożony jest on głównie na duże firmy.

Kogo skusi baby room?

Pracodawcy zobowiązani do organizowania baby roomów powinni przede wszystkim spojrzeć na korzyści wynikające z ich utrzymywania w firmie. Główną zaletą jest ta najważniejsza: ograniczenie absencji kobiet w ciąży oraz karmiących mam. Tak przynajmniej wynika z teorii. Praktyka może być jednak bardziej życiowa.
W rzeczywistości kobiet w ciąży do pozostania w pracy „do rozwiązania” raczej nie przekona nawet najlepiej wyposażony w pokój. Dla nich liczy się przede wszystkim zdrowie i dobro dziecka. Jeżeli uznają, że nie dają rady siedzieć przez kilka godziny przy biurku, bo bolą je plecy, to po prostu pójdą na zwolnienie. A jeżeli ich praca jest w dodatku mocno stresogenna, to zrobią to niemal od razu po zajściu w ciążę.

Tak było w przypadku Justyny, content manager jednego z trójmiejskich startupów: – Bardzo lubię swoją pracę i wcale nie chciałam uciekać szybko na zwolnienie, gdy zaszłam w ciążę. Snułam piękne plany o pracy niemal do ostatniego dnia przed porodem. Niestety, nic z nich nie wyszło, bo od czwartego miesiąca musiałam niemal przez cały dzień leżeć.

Karolina: – Co prawda mój pracodawca nie musiał przygotowywać dla mnie pokoju, ale sprowadził wspaniały fotel z masażem, podnóżek, a nawet zdrowe przekąski. Naprawdę się postarał i byłam mu bardzo wdzięczna.

Czy to znaczy, że pokoje dla kobiet w ciąży świecą w firmach pustkami? Są przecież jeszcze mamy karmiące, które mogą z nich korzystać. Problem jednak w tym, że nie do końca wiadomo, jak miałoby to wyglądać. Młode mamy nie będą przecież przychodziły ze swoimi maleństwami do pracy, bo to po prostu nie jest miejsce dla nich. Czy to oznacza, że ktoś miałby im dziecko przywozić? To byłoby raczej skomplikowane. Zresztą, nawet gdyby, to również niewiele mam zdecyduje się na takie rozwiązanie. Pewnie tylko te, które naprawdę nie będą miały innego wyjścia. Pozostałe będą chciały po prostu spędzić cały urlop macierzyński w domu z maleństwem, pracować zdalnie lub po prostu na pół etatu.

Dlatego jeżeli wśród benefitów płynących z baby roomów, ktoś podaje wcześniejszy powrót kobiet do pracy po urodzeniu dziecka, zwiększenie szans na utrzymanie aktywności zawodowej kobiet w ciąży lub ograniczenie absencji ciężarnych kobiet i karmiących mam, nie musi to odpowiadać rzeczywistości.

Zlikwidować i zyskać pokój biurowy?

Nie oznacza to jednak, że takie pokoje w ogóle nie mają racji bytu. Przede wszystkim: czasem jednak mogą być potrzebne – choćby po to, by kobieta mogła odpocząć. Ponadto sama świadomość, że taki pokój jest, to świadomość, że pracodawca dba o pracowników. A to przekłada się na wzrost satysfakcji i zaangażowania, zwiększoną lojalność, a także poczucie bezpieczeństwa.

Nie ma się co oszukiwać. Wielu pracodawców nie potrafi się odpowiednio zachować wobec młodych mam, a kobiety w ciąży traktuje tak, jak każe im prawo. Jeżeli jednak wykażą się troską i zaangażowaniem, to pracownice (i inni pracownicy) na pewno odwdzięczą się większą lojalnością w przyszłości. Dla tych młodych kobiet ciąża i wczesne macierzyństwo to najważniejszy okres w życiu i jeżeli będą mogły liczyć na ponadprzeciętne wsparcie pracodawcy, to z pewnością docenią taki gest.

Piotr Krupa

Hits: 24

Dodaj komentarz