Wywiad

Frankowicze wygrali! Czy teraz czas na WIBOR?

O obecnej sytuacji i wnioskach z historii frankowiczów mówią radcy prawni Stanisław Rachelski i Wojciech Ostrowski, eksperci od sporów z bankami.

Rynek sporów z bankami znowu przyspiesza. Jeszcze kilka lat temu frankowicze przegrywali większość spraw, a ich roszczenia traktowano jako odważny eksperyment prawny. Dziś niemal 100 proc. takich postępowań kończy się zwycięstwem konsumentów, a kredyty powiązane z CHF, EUR czy USD są masowo unieważniane. Coraz więcej osób odzyskuje nie tylko pieniądze, ale i finansowy spokój – również dzięki ugodom, o których kiedyś nikt nie myślał. Teraz podobny trend zaczyna dotyczyć zupełnie nowej grupy klientów: posiadaczy kredytów złotowych opartych na WIBOR. Wielu z nich zauważa, że ich sytuacja zaczyna przypominać historię frankowiczów: rosnące raty, zadłużenie praktycznie nieruszające się mimo lat spłaty oraz wątpliwości co do konstrukcji umów. Coraz częściej padają pytania: czy warto iść do sądu? Czy trzeba działać szybko? Czy czekać na TSUE?

Frankowicze: od „eksperymentu” do pewnych wygranych

Dekadę temu wydawało się, że frankowicze nie mają szans. Orzecznictwo sądów było niejednolite, a prawnicy kwestionujący klauzule walutowe uchodzili za wizjonerów. Wszystko zmieniło się dopiero pod wpływem TSUE i konsekwentnego stosowania prawa konsumenckiego.

– Punktem zwrotnym była konsekwencja frankowiczów. Nie odpuszczali, a pierwsze wygrane dotyczyły osób, które miały odwagę zakwestionować konstrukcję produktu finansowego. I okazało się, że to oni mieli rację – podkreśla mec. Stanisław Rachelski.

– Przez lata słyszeli, że pozywanie banku nie ma sensu, a dziś wskaźnik wygranych sięga niemal 100 proc. To pokazuje, że problem leżał nie po stronie klientów, ale w samej konstrukcji umów – dodaje mec. Wojciech Ostrowski.

Sukcesy frankowiczów mają jednak jeszcze jeden skutek: coraz więcej osób, które spłaciły kredyt wiele lat temu i „zamknęły temat”, dopiero teraz zaczyna analizować swoje umowy. Niestety – w wielu przypadkach mogą być już blisko przedawnienia roszczeń.

– W sprawach frankowych kluczowe staje się nie tylko to, czy umowa była wadliwa – to dziś w zasadzie potwierdzone. Liczy się moment podjęcia działań. Zwlekanie może oznaczać utratę prawa do zwrotu nadpłat – wyjaśnia mec. Ostrowski.

Czy kredyty złotowe powtórzą historię frankowych?

Coraz więcej osób z kredytami opartymi na WIBOR zaczyna dostrzegać niepokojące analogie. W ich przypadku problemem nie jest ryzyko walutowe, lecz konstrukcja oprocentowania:

raty rosną szybciej, niż przewidywano,

saldo zadłużenia pozostaje niemal na poziomie początkowym,

mechanizm wyznaczania WIBOR-u jest dla przeciętnego klienta kompletnie nieprzejrzysty.

– Klienci pytają: dlaczego po kilku latach dług praktycznie się nie zmniejsza? Dlaczego nikt nie wyjaśnił, jak naprawdę działa algorytm WIBOR? To są pytania fundamentalne – prawnie i ekonomicznie – mówi mec. Rachelski.

– W wielu umowach brakuje rzetelnego poinformowania klienta o ryzyku związanym ze zmienną stopą procentową. Informacja była ogólna, a nie dostosowana do realnego ryzyka produktu – dodaje mec. Ostrowski.

Z perspektywy prawa konsumenckiego to bardzo poważna wada produktu finansowego.

– Konsument musi rozumieć zasady działania produktu, który kupuje. Jeśli ta wiedza była tylko pozorna – sąd ocenia to surowo – podkreśla mec. Rachelski.

Efekt? Prawnicy coraz częściej mówią, że na naszych oczach rodzi się nowy „spór systemowy” – tym razem dotyczący kredytów złotowych.

Co zrobić, gdy umowa może być wadliwa?

Zdaniem ekspertów – przede wszystkim nie zwlekać.

– Pierwszy krok to zgromadzenie dokumentów: umowy, aneksów, regulaminów. Nawet jeśli ktoś zgubił umowę sprzed piętnastu lat, bank ma obowiązek ją odtworzyć. Drugi krok to profesjonalna analiza prawna. Po drugiej stronie stoi instytucja z dużymi zasobami, więc samodzielna walka bywa trudna – wskazuje mec. Rachelski.

Tempo ma ogromne znaczenie – podobnie jak w sprawach frankowych.

Co pokazuje historia frankowiczów?

że walka z bankiem ma sens,

że nawet skomplikowane umowy mogą zawierać mechanizmy niekorzystne dla konsumenta,

że konsekwencja i pomoc specjalisty pozwalają skutecznie dochodzić praw,

że brak rzetelnej informacji to jedna z najpoważniejszych wad produktu finansowego.

Kolejny etap sporów z bankami

Dziś w podobnym miejscu są kredytobiorcy złotowi. Rosnące raty, nieprzejrzysty WIBOR i konstrukcje umów pozostawiające wątpliwości sprawiają, że coraz więcej z nich decyduje się na analizę swoich kredytów – często po raz pierwszy od momentu podpisania dokumentów.

Jedno jest pewne: rynek sporów z bankami wchodzi w kolejny etap, a szybkość reakcji może przesądzić o tym, czy kredytobiorcy odzyskają pieniądze – tak jak zrobili to frankowicze.

 

Anna Domin

Dodaj komentarz