Czasami życie w Mordorze doprowadza człowieka do momentu, w którym zaczyna klikać w ogłoszenia o siedliskach, gospodarstwach i leśnych chałupach. „Ucieczka” – to słowo pojawia się w głowie coraz częściej. Bo ile można patrzeć na kolejne biurowe open space’y i kawiarniane latte za 23 złote?
My – architekci ze Studio212 sp. z o.o. – też mieliśmy taki moment. I znaleźliśmy coś, co najpierw przypominało ruinę, a dziś bierze udział w konkursie na Ruinersa Roku 2024.
Dom na końcu świata. W rzeczywistości: na końcu wsi Jaszczerz, w sercu Borów Tucholskich. Zbudowany sto lat temu z cegły, drewna i kamienia. Z zewnątrz wyglądał nieźle, w środku – korniki zrobiły swoje. Konstrukcja praktycznie do wymiany, stropy ledwo się trzymały. Niektórzy machnęliby ręką, sprzedali cegłę i zrobili z tego działkę pod deweloperkę. My postanowiliśmy dać mu drugie życie.
Odzyskaliśmy każdy kawałek cegły, kamienia i drewna, który dało się uratować. Dziś stuletni dąb radośnie trzaska w kominku. Odtworzyliśmy więźbę dachową według oryginalnego projektu. Okna? Zrekonstruowane, inspirowane okolicznymi kociewskimi chałupami. Forma budynku i główna elewacja pozostały takie, jak je zaplanowano sto lat temu – dom wciąż naturalnie wpisuje się w krajobraz. Dodaliśmy jedynie słoneczny taras od południa i ganek wejściowy. W środku pozwoliliśmy sobie na więcej wolności: nowoczesność, wygodę i klimat spotkań. Kuchnia, w której można gotować razem w dziesięć osób przy winie i rozmowach. Salon z kominkiem i planszówkami, gdzie rozmowy przeciągają się do nocy w blasku księżyca. Sypialnie pachnące wiatrem i słońcem, ciszą i ciemnością.
Tak powstało Siedlisko Jaskółcze Pole. Nie hotel, nie pensjonat – dom. Do wynajęcia, do zakochania się, do oddychania pełną piersią. W Borach Tucholskich naprawdę jest czym oddychać.
Bo tutaj równania są proste:
- przyjemności się sumują,
- szczęście się mnoży,
- a kłopoty dzielą na kawałki, kiedy wychodzisz na taras z kawą i patrzysz, jak na polu za płotem pasą się jelenie.
Do jeziora idzie się przez las pełen jagód wiosną i grzybów jesienią. Na chętnych czekają windsurfing na jeziorze Kałębie i spływy rzeką Wdą. Dla bardziej leniwych – hamak pod gruszą i cisza tak gęsta, że słychać własne myśli.
Dom pomieści dziesięciu gości. Parter – przytulna sypialnia i łazienka z prysznicem. Piętro – trzy sypialnie (dwie trzyosobowe i jedna dwuosobowa) oraz łazienka z wanną. Internet jest, telewizora nie ma. Są za to leżaki na tarasie z widokiem na zachód słońca, pachnący ziołami zielnik, gruszki, winogrona i kominek, w którym trzeba samemu napalić. Klimat gwarantowany. Psy i koty – mile widziane.
I teraz uwaga: jeśli przyjedziesz i zakochasz się w tym miejscu (a istnieje takie ryzyko), my – jako Studio212 – pomożemy znaleźć ci twoje własne siedlisko marzeń. Z projektem architektonicznym, remontem i pełnym wyposażeniem. Bo dla nas architektura to nie tylko mury – to sposób życia.
Trzy godziny od Warszawy. Kilka skrętów z autostrady i kawałek leśną drogą. Wysiadasz z auta i nagle słyszysz… ciszę. Tylko ptaki, wiatr i własne myśli.
To nie jest oferta biura podróży. To zaproszenie. Najpierw przyjedź, zachłyśnij się spokojem i naturą. Potem pogadamy, jak urządzić twój własny azyl.
Studio212 sp. z o.o. – autorzy projektu i gospodarze tego miejsca
https://www.studio212.pl/
Siedlisko Jaskółcze Pole
Jaszczerz 1, Bory Tucholskie
www: Slowhop – Jaskółcze Pole


Dodaj komentarz