Charakterystyczni znajomi, różne motywacje do pracy oraz zasady zarządzania, czyli merytoryka i relacje.
Peak
Dobrze pamiętam pierwsze spotkanie z Peakiem. Nasz wspólny szef, przedstawił mi go krótkim opisem: „To jest Peak. Jest bardzo bogaty, pracuje dla przyjemności”. Spojrzałam na Peaka, a później jeszcze raz na przełożonego i zrozumiałam, że to nie był żart.
Peak studiował w Australii, jest właścicielem dwóch dużych restauracji w centrum Bangkoku. Czasem pokazywał podgląd z kamer z restauracji, który miał w telefonie. W firmie zajmował stanowisko menedżera średniego szczebla.
Rodzina jego żony posiadała ogromne fermy kurczaków pod Bangkokiem. Zgodnie z tajskim zwyczajem zorganizował wesele na tysiąc osób. Panna młoda podczas uroczystości w pierwszej kolejności wystąpiła w tradycyjnej tajskiej sukni, a później podczas wesela w białej sukni w europejskim stylu. Wesele trwało do północy.
Peak przyjeżdżał do pracy nowym modelem sportowego bmw. W Tajlandii auta sprowadzane zza granicy, ze względu na wysokie cło, są droższe niż w Europie. Z tego powodu najczęściej można na ulicy spotkać marki firm motoryzacyjnych, które mają fabryki na miejscu. Peak stwierdził jednak, że żaden z modeli popularnych w Królestwie (Toyoty, Isuzu i Mazdy) nie podobał mu się, więc wybrał zachodnią markę.
Zapytałam go kiedyś, czemu pracuje. Odparł, że od prowadzenia restauracji ma pracowników, którzy znają się na gastronomii, a on po studiach zna się na biznesie i woli pracować właśnie w biznesie.
Alina
Ali, czyli Alina, to Rosjanka mieszkającą w Tajlandii. Ukończyła chemię w Moskwie i przyjechała na staż do jednej z firm w Bangkoku. Miała to być przygoda na pół roku, a mieszka tam już piętnaście lat. Wyszła za mąż za Taja i urodziła dzieci. Gdy poznałam Ali, pracowała jako menedżerka i miała pod sobą zespół sześciu osób. Alina doskonale zna tajski, współpracownicy wielokrotnie podkreślali, że dobrze mówi w ich języku i podawali mi ją jako przykład, że nawet obcokrajowcy mogą dobrze nauczyć się tajskiego. Mimo wszystko dokumenty służbowe i maile Ali nadal pisała po angielsku. Powiedziała mi, że pisanie jest trudniejsze i w domu, gdy ma czas, prosi męża o przeczytanie i poprawienie błędów w przygotowanych przez nią wiadomościach. W pracy jednak nie ma takiej możliwości, dlatego dla pewności zawsze pisze po angielsku.
Alina dbała o zespół tak, jak to robią Tajowie. W każdy czwartek kupowała dla swojego zespołu przekąski. Przynajmniej dwa razy w tygodniu, bez względu na natłok obowiązków, wychodziła z zespołem na obiad. Uczestniczyła też w spotkaniach po godzinach pracy.
Dla Tajów najważniejsze w pracy są relacje. Jest to tak samo ważne jak kwalifikacje, wykonywanie obowiązków służbowych czy osiąganie celów. Ale to właśnie dzięki relacjom pielęgnowanym w firmie można otrzymać propozycję nowej pracy lub mieć dobre referencje. A to wszystko można osiągnąć przy wspólnym stole lub częstując się jedzeniem.
Ali powiedziała: „Ważniejsze jest to, czy z nimi jem i prowadzę pogawędki, niż moja wiedza i doświadczenie”. Oczywiście wszyscy zatrudnieni w firmie mieli kwalifikacje, nie jest to jednak wyróżnik, bo kwalifikacje są podstawą, oczywistym obowiązkiem. Merytoryka to punkt wyjścia, a planując rozwój w firmie, karierę i długoletnią pracę, należy przede wszystkim dbać o relacje.
(cdn)
Aleksandra Tabor
Fragment książki Aleksandry Tabor pt. „Tajlandia. Notatki z życia i pracy” – w której próbuje obalić kilka błędnych opinii o Tajlandii. Wydawnictwo BookEdit.

Dodaj komentarz