Korpolife

Korpopasta: Słowo na niedzielę

SORRY, ale muszę to GŁOŚNO napisać. Na LinkedIn trwa w najlepsze, niekończący się, festiwal żenujących porad o karierze i CV. Być może to co przeczytasz dalej, będzie właśnie jedną z nich.

Jedni przekonują drugich, że jeśli nie zmieniasz pracy co 2 lata to jesteś BAŻANT, stoisz w rozkroku i pewnie się cofasz. 

Drudzy wynoszą na ołtarze lojalność wobec firmy. Nie wspominają jednak, że sami wegetują latami w mobbingowych kołchozach. Nie są MAŁYSZAMI, ale mówią o lojalności jak o ostatniej cnocie współczesnych HRCERZY / HRCEREK biznesu. Trzeba przyznać, że fajnie to sobie zracjonalizowali!

Trzeci – mędrycy świata, monarchowie personal brandigu (always open to work), uczą (tych pierwszych i czasami drugich) budowania autentycznej marki osobistej od podstaw i to w 3 dni, przy pomocy 3 postów tygodniowo, każdy gen. tanim AI, w czasie nie dłuższym niż 5 sekund! Zapisz się na darmowy webinar i masz gwarancję zwrotu kwoty 0 zł w ciągu 30 dni. 

Nic nie tracisz… ale zwrotu życia nie otrzymasz

INTERNET uwielbia takie ckliwe historie. Są lekkostrawne jak te proteinowe LODY od DZIQów. Zwykle dobrze też wyglądają między selfie z konferencji i poranną rutyną zwycięzców! Niby SPOKO, ale ja mam na takie rzeczy alergie <apsik!>. THX!

Prawdziwy rynek pracy, patrzy na ten średni STAND-UP, uśmiecha się ironicznie i robi swoje. Działając przy tym znacznie mniej widowiskowo. Opieszale, celebrując każdy kwartał jak to zacne espresso, zawsze na 120 proc.

Przez lata, zmieniają się trendy, ale pewne rzeczy po prostu nie wychodzą z mody!

Firmy od lat szukają w gruncie rzeczy tego samego. Normalnych ludzi, którzy potrafią szybko, skutecznie ( i najlepiej tanio), rozwiązać ich realne probl3my. 

Nie szukają LUDZI SUKCESU, ale rozwiązywaczy PROBL3MÓW!

Tak w zalążku, dosadnie, radykalnie, czasami ORDYNARNIE i od środka, a nie tylko w teorii, jak w tej Twojej prezentacji na 300 slajdach której i tak nikt nie czyta…

Kiedy projekt się sypie, budżet nie spina, a zespół patrzy na siebie tak jak drużyna z EKSTRAKLAPY po 3 porażkach z rzędu (L). Wtedy nikt nie szuka celebryty z CV pod ATS. Wtedy się dzwoni do najlepszych….

Uwierz mi, w takich sytuacjach nie liczy się to, kto ma najbardziej DOYEB_NY profil na LinkeDidzie, u kogo robił zdjęcie i ile razy ktoś mu potwierdził skill SALES! Taki ktoś ma CV napisane w NOTATNIKU, brajlem, sam pewnie nawet tego nie czyta, tylko dopisuje kolejne dokonania i wysyła PRO FORMA po rozmowie, bo ktoś go wcześniej polecił jako SPECA od takich tematów.

Po kilkunastu latach pracy w rekrutacji widzę jedną rzecz bardzo wyraźnie.

Najciekawsze kariery nigdy nie działają LINIOWO, tak jak byśmy sobie tego życzyli.

To takie hollyŁÓDZKIE! Zwykle też nie powstają w kuźniach karier, wypasionych gabinetach ARCHITEKTÓW i szklanych laboratoriach HR. Nie ma idealnego planu zapisanego w gwiazdach, a już na pewno nie w Excelu!

Karierowy KROK milowy może nastąpić jedynie w EXTREMALNEJ sytuacji, w której ktoś bierze odpowiedzialność
za coś, czego inni woleli nie dotykać z obawy,
że SPIU&E$LĄ.

Niby przypadek, ale ja nie wierzę w przypadki! Po latach okazuje się, że właśnie w takich chwilach hartuje się ŻELAZO i powstaje reputacja MARKI. Której nie musisz otaczać lipną okleiną personal brandingu.

Reputacja jest na rynku pracy walutą dużo cenniejszą niż Twoje zmyślone stanowisko wpisane w stopce @.

Dlatego kiedy ktoś pyta mnie o jedną dobrą radę dotyczącą kariery, którą udzieliłbym bratu (na szczęście nie mam brata) lub sobie to zawsze odpowiadam bardzo podobnie:

Jesteś swoim słowem i koniec końców tylko ono Ci zostaje.

Nie bój się bać!

Dodaj komentarz