Wywiad

NieBezBronne. Kobieca siła zaczyna się w głowie

Samoobrona to nie tylko techniki walki. To uważność, odwaga stawiania granic i szybka reakcja, która może uratować życie.

Poranek, który zmienił wszystko

Był sierpień, dochodziła godzina 5, świeciło słońce, ale miasto nie zdążyło się jeszcze obudzić na nowy dzień. Ulica była niemal pusta, tylko co jakiś czas przemykał pojedynczy samochód, nieświadomy tego, co za chwilę miało się wydarzyć.

Wracała z pracy, była zmęczona, zamówiła taksówkę, by jak najszybciej dotrzeć do domu. Nagle pojawił się nieznajomy mężczyzna, ubrany tylko w spodenki. Od razu wyczuła niebezpieczeństwo. Napastnik był bardzo nachalny, ciągle próbował zwrócić jej uwagę. Szedł za nią, chciał złapać za rękę, wciąż coś do niej mówił. Wyciągnęła telefon i zaczęła go nagrywać. Prosiła, by przestał za nią iść. Nie reagował. W pewnym momencie zbliżył się, złapał ją, podniósł i rzucił na ziemię. Krzyczała, wołała o pomoc, ale żaden przechodzień się nie zatrzymał, żaden kierowca samochodu nie zareagował, choć napastnik ciągnął ją za nogę po ulicy. Jakiś impuls kazał jej krzyczeć i cały czas nagrywać to zdarzenie. Gdyby nie dwóch ochroniarzy z pobliskiego budynku, nie wiadomo jakby się to skończyło…

To nie fikcja!

To nie jest scena z filmu. To rzeczywistość. To właśnie przeżyła w Warszawie, w roku 2024, Pani Nina C. Ofiara napaści została pozostawiona sama sobie nie tylko przez przechodniów, ale i przez funkcjonariuszy, którzy nie wykazali zainteresowania nagraniem dokumentującym przestępstwo.

Dlaczego o tym piszę?

Napady na kobiety, nie tylko na tle seksualnym, rabunkowym, ale też domowa przemoc fizyczna – to zdarza się na co dzień. Nie każda kobieta ma odwagę, by zgłosić takie zdarzenie na policję, nie zawsze udaje się też złapać sprawcę, a kiedy wydaje się, że więzienie to tylko formalność, okazuje się, że brak jest wystarczających dowodów lub napastnik zostaje uznany za niepoczytalnego. Niezależnie od finału takiej historii w kobiecie pozostają głębokie ślady psychiczne i fizyczne, nieraz na całe życie. Nie pozostaje to bez wpływu na całą rodzinę osoby poszkodowanej.

Znieczulica boli równie mocno

Historia Pani Niny pokazuje, że zagrożenie może pojawić się nagle – w centrum miasta, o poranku – w miejscu, w którym każda z nas chciałaby się czuć bezpiecznie. Najbardziej wstrząsające w tej sytuacji jest to, że świadkowie nie reagowali. To właśnie ta znieczulica sprawia, że kobiety czują się w takich sytuacjach pozostawione same sobie, „BezBronne”. Zdarzenie to komentuje Martyna Kałęcka z inicjatywy Atena Defense – silne i bezpieczne, która na co dzień uczy kobiety bezpieczeństwa osobistego.

Wyprzedzić zagrożenie

Joanna Golan: Czy można było uniknąć opisanej sytuacji?

Martyna Kałęcka: Trudno to jednoznacznie ocenić, agresor był nieprzewidywalny, prawdopodobnie pod wpływem środków odurzających. Dlatego tak ważna jest obserwacja otoczenia i świadomość sygnałów zagrożenia, które pojawiają się dużo wcześniej. Musimy zdawać sobie sprawę, że nie zawsze uda nam się uniknąć konfrontacji. W takich sytuacjach najważniejsze jest głośne sygnalizowanie zagrożenia, szukanie wsparcia, nie stawianie się w roli ofiary przez używanie słów „proszę” czy „przepraszam”, szybka ucieczka, a jeśli to konieczne – obrona własna.

Samoobrona to nie tylko walka

Obrona własna podczas napaści to nie tylko kwestia siły fizycznej, ale przede wszystkim psychologicznych, społecznych i biologicznych barier, które trzeba przełamać.

Dlatego właśnie uczę samoobrony, bo to nie tylko – jak się powszechnie uważa – techniki walki. To przede wszystkim uważność na otoczenie, odwaga stawiania granic i umiejętność szybkiej reakcji, które mogą uratować życie. Samoobrona daje poczucie sprawczości – zamiast paraliżu mamy gotowość do działania.

Wg statystyk aż 70 proc. kobiet po napaści seksualnej zgłasza, że ich ciało „zamarło” – nie były w stanie się ruszyć, krzyczeć ani bronić. W sytuacji ekstremalnego stresu, gdy nasz mózg uzna, że ucieczka lub walka są niemożliwe, aktywuje grzbietową gałąź nerwu błędnego powodując właśnie zamrożenie, dysocjacje (oderwanie od rzeczywistości), spadek ciśnienia krwi i tętna, a nawet omdlenia. To właśnie dlatego samoobrona musi zaczynać się w głowie.

Zdecydowanie. Uczę samoobrony, bo wierzę, że każda kobieta ma prawo wrócić bezpiecznie do domu. Moją misją jest też wzmacnianie psychiczne i fizyczne kobiet by uwierzyły, że nie są bezradne, że są NieBezBronne. Wciąż pokutuje w społeczeństwie obraz kobiety jako tej, która ma być miła, cicha, niekonfliktowa. Nawet gdy ktoś narusza jej granice, często myśli: „może to moja wina”. To przekonanie trzeba zdekonstruować. Kobieta ma prawo stawiać granice. Ma prawo krzyczeć. Ma prawo się bronić.

To może spotkać każdą z nas

Mam takie wrażenie, że kobietom wydaje się, że są „za stare”, „zbyt ostrożne”, „nie chodzą nocami po mieście”, „jeżdżą taksówkami”, więc przemoc ich nie dotyczy. W razie niebezpieczeństwa ktoś im przecież pomoże.

To co spotkało tę kobietę, mogło przydarzyć się każdej z nas, dlatego uważam, że udział w kursach samoobrony to nie luksus. To inwestycja we własne bezpieczeństwo. W poczucie sprawczości. W spokój, który nosisz w sobie, kiedy wiesz, że potrafisz zareagować, cokolwiek by cię spotkało. Musimy jednak pamiętać, żeby być realnie przygotowaną, jednorazowe warsztaty to tylko początek. Żeby zbudować odporność psychiczną i umiejętności fizyczne potrzeba regularności.

Dbałość o własne bezpieczeństwo to obowiązek

Jak wiesz, ja też mam problem z przekroczeniem bariery fizycznej podczas ćwiczeń na zajęciach samoobrony, ale nim na warsztatach docierasz do tego etapu, mogę się nauczyć technik obrony bez użycia siły, bez kontaktu z ciałem napastnika.

Kobiety mają w sobie więcej siły, niż się im wydaje, a w sytuacji zagrożenia potrafią świetnie działać, nie mniej jednak powiedzenie: „trening czyni mistrza” nie wzięło się znikąd. Prawdą jest też, że pokonanie bariery fizycznej nie każdej osobie przychodzi z łatwością i to często powstrzymuje przed zapisaniem się na samoobronę.

Warto pamiętać, że zanim dojdzie do napaści fizycznej, pojawia się wiele sygnałów ostrzegawczych. Dlatego tak ważne jest, by ufać swojej intuicji i świadomie kształtować codzienne nawyki, które zwiększają nasze bezpieczeństwo. Na treningach uczymy się, na co zwracać uwagę, jak rozpoznawać zagrożenie i w którym momencie najlepiej zareagować. W sytuacji kryzysowej na naszą korzyść działają: element zaskoczenia – głośny krzyk, nagły ruch, rzucenie czymś, wykorzystanie przedmiotów, które mamy pod ręką, jak klucze, telefon, torebka. Przede wszystkim ważna jest wypracowana automatyzacja reakcji, której uczymy się na zajęciach. To już trudniejsze scenariusze, ale właśnie dlatego trenujemy, aby w chwili zagrożenia ciało i umysł wiedziały, jak działać.

Dziękuję ci Martyno za rozmowę na tak ważny temat.

Zostań NieBezBronną

Budowanie pewności siebie, asertywność i nauka gotowości do działania w trudnych sytuacjach to nie przywilej. To konieczność. Mówienie o zagrożeniach i sposobach radzenia sobie z nimi to odpowiedzialność – zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Kobieto zadbaj o siebie. Naucz się reagować. Zostań NieBezBronną.

 

Joanna Golan
https://znajdzkobietocos.pl/

Dodaj komentarz