Kacper Czwarno po studiach na SGH przez kilka lat pracował w branży farmaceutycznej. Stwierdził jednak, że to nie dla niego i wraz z bratem założył restaurację z kuchnią tajską. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę i dziś koncept PaTaThai to pięć lokali w kilku miastach. Jakość serwowanych dań potwierdza prestiżowy certyfikat Thai Select, przyznawany przez rząd Tajlandii restauracjom oferującym autentyczną kuchnię tajską.
– Od czego zaczynaliście swoją kulinarną przygodę w Polsce?
Najpierw, w lipcu 2019 roku, a więc tuż przed pandemią, otworzyliśmy malutki lokal na 4–5 stolików w naszym rodzinnym Radomiu. Zatrudniliśmy trzech kucharzy z Tajlandii i okazało się, że całkiem fajnie nam to idzie. Szybko zakochaliśmy się w smakach tej kuchni i zaczęliśmy mocno zgłębiać jej tajniki. Teraz w Radomiu mamy już dużo większy lokal, w środku jest siedemdziesiąt miejsc i drugie tyle w ogródku. Drugą restaurację otworzyliśmy w grudniu 2019 roku na warszawskim Żoliborzu, a już w lutym 2020 roku wybuchła pandemia. Byliśmy jednak na tyle zdeterminowani, że nie pokrzyżowała nam planów. W 2021 roku otworzyliśmy trzeci lokal na Mokotowie w Warszawie, a restaurację na Żoliborzu przenieśliśmy w inne miejsce. Trzy lata temu powstała restauracja w Elektrowni Powiśle w Warszawie, a w ubiegłym roku kolejna w Gdańsku na Wyspie Spichrzów. Obecnie prowadzimy już pięć lokali. Krótko mówiąc, PaTaThai to koncept restauracyjny specjalizujący się w autentycznej kuchni tajskiej, rozwijany przez nas od siedmiu lat.
– Od tego czasu wiele się zmieniło…
To prawda. Możemy się pochwalić prestiżowym certyfikatem Thai Select przyznawanym przez rząd Tajlandii restauracjom serwującym prawdziwą kuchnię tajską. Obecnie taki certyfikat posiadają cztery lokalizacje PaTaThai. Marka została również wyróżniona w prestiżowym przewodniku Gault & Millau Poland, nazywanym „Żółtym Przewodnikiem”, w którym znajduje się jedynie około 250 restauracji z całej Polski.
– Podobno zatrudniacie kucharzy tylko z Tajlandii?
Tak, bardzo nam zależy na tym, żeby to była autentyczna kuchnia tajska. Z tego powodu wszyscy, którzy pracują u nas w kuchni, są Tajami. Kucharzy rekrutujemy głównie bezpośrednio w Tajlandii. Nie jest to proste, ale udaje nam się. Bardzo mocno współpracujemy też z Ambasadą Tajlandii w Warszawie i często organizujemy dla niej różne wydarzenia. Bierzemy też udział w różnych targach oraz warsztatach i promujemy kulturę oraz kuchnię tajską w Polsce.
– Czym się charakteryzuje kuchnia tajska?
Podstawą jest ryż, który przewija się w większości dań, oraz intensywne smaki: słony, słodki, ostry i kwaśny, które się przenikają i tworzą unikalną kombinację. Widać w niej wpływy kuchni z Chin, Laosu czy Kambodży.
Do najpopularniejszych dań tajskich serwowanych w restauracjach w Europie, ale i na całym świecie, należy pad thai, czyli makaron ryżowy z sosem tamaryndowym. Stąd wzięła się nazwa naszych restauracji, czyli PaTaThai, która jest grą słów. Nawiązuje do polskich skojarzeń, jest bardzo dźwięczna i łatwo wpada w ucho. Z tego powodu klienci często zamawiają u nas właśnie patathaia, a nie pad thaia (śmiech).
Jeśli chodzi o inne dania, to w Tajlandii bardzo popularny jest street food, czyli wszelkiego rodzaju mięsa z grilla. To dania, które Tajowie jedzą na co dzień.
– Wprowadził już Pan tajskie zwyczaje kulinarne u siebie w domu?
Jeszcze nie, ale kiedyś rzeczywiście było dla mnie nie do pomyślenia, żeby zjeść na śniadanie ryż. Teraz to mi się zdarza, zwłaszcza w Tajlandii.
– Jak wyglądają wasze plany na przyszłość?
Rozwijamy się powoli, ale sukcesywnie. Nie rzucamy się od razu na głęboką wodę, ponieważ zależy nam na jakości. Chcemy, żeby w każdej lokalizacji nasi klienci dostawali produkty wysokiej jakości, a smaki były autentyczne. Chcemy przede wszystkim czuć zadowolenie z tego, co oferujemy naszym gościom. Dlatego rozwój nie jest aż tak dynamiczny. Staramy się pilnować biznesu sami. Mamy plany na rozwój i być może pod koniec tego roku powstanie kolejna restauracja w Warszawie. Mamy też inne pomysły i plany. W maju otworzyliśmy nowy koncept Thai BBQ, który nawiązuje do tajskiego street foodu. Pierwszy lokal znajduje się w food hallu Elektrowni Powiśle w Warszawie i na razie testujemy jego działanie. To dużo prostszy koncept niż restauracje. Menu jest bardziej kompaktowe i nie ma np. obsługi kelnerskiej. Planujemy ten koncept rozwijać dużo szybciej i w większej liczbie miejsc.
Rozmawiał Mirosław Mikulski





Dodaj komentarz