Jeszcze kilka lat temu symbolem urlopu była automatyczna odpowiedź „Jestem poza biurem”. Dziś coraz częściej pracownicy wybierają zupełnie inne rozwiązanie – wyjeżdżają, ale oficjalnie… wciąż pracują.
Laptop na plaży, słuchawki przy basenie, spotkanie na Teamsach z apartamentu w Chorwacji czy kawiarni na Teneryfie. Tak wygląda zjawisko określane mianem quiet vacationing, które coraz częściej pojawia się w korporacjach na całym świecie.
Nie chodzi o klasyczny workation, na który zgadza się pracodawca. W tym przypadku pracownik nikogo nie informuje o wyjeździe. Jest dostępny, odbiera telefony, odpisuje na maile i wykonuje obowiązki. Po prostu… robi to z innego miejsca.
Dlaczego ludzie to robią?
Powody są bardzo różne.
Niektórzy chcą oszczędzić dni urlopowe.
Inni boją się, że po powrocie zastaną kilkaset nieprzeczytanych maili.
Są też osoby, które zwyczajnie nie chcą być postrzegane jako mniej zaangażowane niż reszta zespołu.
Według psychologów to kolejny efekt kultury ciągłej dostępności. Skoro technologia pozwala pracować z dowolnego miejsca, granica między pracą a wypoczynkiem zaczyna się zacierać.
„Szef myślał, że siedzę w mieszkaniu”
Magda, 33 lata, specjalistka ds. marketingu
– Wyjechałam na tydzień do Grecji. Nikomu o tym nie powiedziałam. Rano pracowałam normalnie od ósmej do jedenastej, potem szłam na plażę, a około szesnastej znowu logowałam się na dwie godziny. Wszystkie spotkania miałam z wyłączoną kamerą. Kiedy ktoś pytał, mówiłam, że internet dziś słabo działa.
Przyznaje, że dzięki temu nie wykorzystała ani jednego dnia urlopu.
– Wyszło świetnie. Tylko miałam poczucie, że ani nie odpoczęłam, ani porządnie nie popracowałam.
„Teams z leżaka”
Michał, 39 lat, branża IT
– Najzabawniejsze było spotkanie z klientem. Siedziałem pod parasolem przy hotelowym basenie. W słuchawkach słyszałem projekt, a obok dzieci skakały do wody. W pewnym momencie kelner zapytał, czy chcę kolejną lemoniadę. Na szczęście miałem wyciszony mikrofon.
Po tej sytuacji uznał, że więcej tego nie zrobi.
– Człowiek cały czas żyje w stresie, czy ktoś czegoś nie usłyszy albo czy internet nie padnie.
„Nie chciałam kolejnych pytań”
Anna, 42 lata, HR
– W naszej firmie formalnie można pracować zdalnie, ale każdy wyjazd trzeba zgłaszać. Nie chciałam tłumaczyć, dlaczego jadę do rodziców nad morze na kilka dni, więc po prostu nic nie powiedziałam.
Jej zdaniem problemem nie jest sam wyjazd.
– Problemem jest brak zaufania. Gdyby firmy rozliczały efekty pracy, a nie miejsce logowania, takie kombinowanie nie byłoby potrzebne.
„Największy stres? Kamera”
Tomek, 29 lat, konsultant
– Wynająłem domek w górach. Przed każdym spotkaniem sprawdzałem, czy w tle nie widać drewnianego sufitu albo tarasu. Raz zapomniałem zamknąć okno i wszyscy usłyszeli owce. Powiedziałem, że sąsiad kosi trawę.
Dziś wspomina to z uśmiechem.
– To był chyba najbardziej stresujący urlop w życiu.
Firmy zaczynają reagować
Część organizacji nie widzi problemu, o ile pracownik wykonuje swoje obowiązki.
Inne coraz częściej wprowadzają zasady dotyczące miejsca wykonywania pracy zdalnej. Powodem są nie tylko kwestie organizacyjne, ale również podatki, ubezpieczenia czy bezpieczeństwo danych. Praca z zagranicy bez zgody pracodawcy może w niektórych firmach naruszać wewnętrzne regulaminy.
Eksperci podkreślają, że problem nie dotyczy samego wyjazdu, lecz przejrzystości zasad.
Jeżeli organizacja dopuszcza pracę z dowolnego miejsca, pracownicy rzadziej ukrywają swoje wyjazdy. Jeżeli natomiast obowiązują sztywne reguły, część osób zaczyna szukać sposobów ich ominięcia.
Czy naprawdę odpoczywamy?
Psychologowie zwracają uwagę, że mózg potrzebuje całkowitego odcięcia od obowiązków zawodowych.
Nawet krótkie sprawdzanie maili czy uczestniczenie w spotkaniach powoduje, że organizm pozostaje w trybie pracy. Efekt? Po powrocie z “urlopu” wiele osób nadal czuje zmęczenie.
To paradoks współczesnej pracy.
Technologia daje ogromną elastyczność, ale jednocześnie sprawia, że coraz trudniej naprawdę wyłączyć komputer – nawet wtedy, gdy siedzimy z widokiem na morze.
Sonda na koniec
A Ty?
- Zdarzyło Ci się pracować z plaży lub hotelu, nie informując o tym firmy?
- Czy quiet vacationing to sprytne wykorzystanie pracy zdalnej, czy jednak nieuczciwość wobec pracodawcy?
- Czy prawdziwy urlop powinien oznaczać całkowite odcięcie od Teamsów i maili?
To temat, który coraz częściej pojawia się w korporacjach. I wygląda na to, że w najbliższych latach będzie tylko zyskiwał na popularności.

Dodaj komentarz