Korpolife

W Tajlandii (1): Początek

Niemal jedną trzecią naszego życia spędzamy w pracy, zatem nie dziwi fakt, że każdy robi co w jego mocy, by miejsce to uczynić wygodnym dla siebie. Coraz częściej mam jednak wrażenie, że każdy z nas to inne zwierzę, które w tych nienaturalnych dla siebie warunkach próbuje stworzyć swój ekosystem, znaleźć sojuszników, albo być jak samotny wilk, byle tylko przetrwać czas, który spędza w pracy. Są też tacy, którzy w tym korporacyjnym ZOO czują się jak ryba w wodzie choć wydaje się, że są w mniejszości.

Tydzień pracy w Tajlandii jest taki sam jak w Europie, czyli od poniedziałku do piątku, zazwyczaj w godzinach 9–17. Ostatecznie umówiliśmy się w dniu roboczym. Praca w dni wolne bez dodatkowego wynagrodzenia nie jest tam rzadkością. Moje przyszłe biuro znajdowało się w budynku z pięćdziesięcioma dwoma piętrami w biznesowym centrum Bangkoku. W tym ogromnym molochu codziennie pracowało kilkanaście tysięcy osób.

Był to drugi (spośród kilku) etap rekrutacji. Rozmowa przebiegała podobnie jak wszystkie, w których uczestniczyłam w Polsce, z tą różnicą, że zadawano mi bardziej szczegółowe pytania dotyczące mojej pracy. Pozostałe etapy w procesie zatrudnienia odbywały się już online i zakładały wykonanie kilku zadań. Po kilku miesiącach otrzymałam finalną ofertę z Bangkoku oraz zgodę mojej przełożonej z Polski. Złożyłam wniosek o wizę pracowniczą (wiza nieimigracyjna kategorii B), a po jej otrzymaniu, posiadając już pozwolenie na pracę, przyjechałam do placówki w Tajlandii, gdzie właśnie rozpoczynał się nowy projekt wdrożenia ubezpieczeń komunikacyjnych na tajski rynek.

Khun

Grzecznościowe określenie „pan” lub „pani” stosowane wobec osób starszych wiekiem lub stanowiskiem oraz gdy chce się okazać szacunek ludziom w podobnym wieku. W oficjalnej korespondencji dotyczącej spraw kadrowych lub urzędowych pisano do mnie: „Dear Khun Aleksandra”.

Biuro

Biuro w Bangkoku wyglądało bardzo podobnie do tego w Warszawie. Stanowiska były ustawione w rzędach w dużej sali określanej mianem open space. Jedyna różnica to mniejsze biurka i odstępy pomiędzy nimi. Na blatach leżały standardowe zestawy dla każdego pracownika przygotowane przez kadry – kalendarz z wizerunkiem króla i godłem Tajlandii, torba z logotypem firmy oraz notes. Oprócz tego otrzymywaliśmy firmowe koszulki polo i kurtki – ja swoją często nosiłam ze względu na ciągły nawiew klimatyzacji. Tajowie lubią chłód i trzeba się do tego przyzwyczaić.

Dress-code

W biurze obowiązywał formalny dress code w zachodnim stylu – spodnie z materiału, koszule z kołnierzykiem, sukienki i spódnice do kolan oraz zakryte pięty, palce u nóg i ramiona. Wygląd w Tajlandii jest ważny. Pakując się przed podróżą, na wszelki wypadek przygotowałam formalny strój na pierwsze dni pracy: spódnica zakrywająca kolana, eleganckie buty, żakiet.

Okazało się, że na miejscu musiałam dokupić eleganckie ubrania, aby codziennie w nich chodzić do biura i spełniać wymogi dotyczące wyglądu. Może wydawać się, że wysokie temperatury usprawiedliwiają noszenie japonek i szortów, jednak w biurach, urzędach, szkołach, podczas uroczystości religijnych Tajowie ubierają się raczej elegancko. Widok turystów z odsłoniętymi ramionami i nogami uważany jest za rażący.

Powitanie

W pierwszy dzień pracy moje biurko zostało ozdobione balonami, a pracownicy podchodzili do mnie, by się przywitać i chwilę porozmawiać. Każda okazja do pogawędki jest dobra.

Jako jedna z pierwszych osób, które witały się ze mną, był pracownik sąsiadującego departamentu IT. Uśmiechnięty chłopak przedstawił się jako Art. Podałam mu rękę i powiedziałam swoje imię. Art zrobił się czerwony i zupełnie nie wiedział, co ma zrobić. Nie znał zachodniego sposobu witania się poprzez podanie ręki. Z zakłopotania wyrwała nas koleżanka Will, dziewczyna w języku tajskim wyjaśniła mu, o co chodzi. Art uśmiechnął się jeszcze szerzej, nadal nie wiedząc co zrobić. Złożyłam ręce do gestu wai, na co Art odpowiedział tym samym.

Wai to tradycyjne tajskie powitanie, podziękowanie i pożegnanie, które zazwyczaj jest źle stosowane przez turystów. Polega na złożeniu dłoni jak przy modlitwie, a wysokość uniesienia dłoni ma znaczenie. Gest wai jest różny w zależności od sytuacji i pozycji osoby. Inaczej zrobi to osoba starsza, a inaczej podwładny.

Klimat

Pomimo zwrotnikowego klimatu warto nosić ze sobą żakiet lub bluzę. W komunikacji, sklepach, restauracjach, kinach i wielu budynkach klimatyzacja schładza pomieszczenia do 18 stopni. Już w pierwszym miesiącu pracy się przeziębiłam i z okropnym katarem oraz bólem gardła wybrałam do lekarza.

(cdn)
Aleksandra Tabor
Fragment książki Aleksandry Tabor pt. „Tajlandia. Notatki z życia i pracy” – w której próbuje obalić kilka błędnych opinii o Tajlandii. Wydawnictwo BookEdit.

Dodaj komentarz