Najnowsze wydanie

Pandemia w kapciach

W czasach wymuszonej izolacji społecznej i zawodowej oraz ogólnej niepewności samodyscyplina w pracy zdalnej może stanowić jeszcze większą trudność niż dotychczas. Można z nią sobie poradzić dzięki wdrożeniu w życie kilku zasad.

Po ostatnich rozmowach ze znajomymi doszłam do wniosku, że ich wyzwania związane z koronawirusem dzielą się na trzy podgrupy: jedni pracują (w domu lub w miejscu pracy) o wiele więcej i ciężej niż zwykle, bo większość ich współpracowników jest na zwolnieniu chorobowym lub opiekuje się dziećmi w domu. Jak to podsumował mój przyjaciel: „Nie ma czasu się podrapać”. Inni stracili możliwość pracy (poza domem) i po nerwowym posprzątaniu piwnicy, kuchni i umyciu okien nie wiedzą, co jeszcze ze sobą zrobić, bo stres nie pozwala im na radosną grę w planszówki. Jeszcze inni od lat w dużej mierze pracują z domu i modlą się, aby ich klienci dalej zamawiali ich usługi, a potem byli w stanie z nie zapłacić.
Ponieważ ja sama od ponad dekady pracuję z domu (poza szkoleniami i warsztatami prowadzonymi w korporacjach), chciałabym się podzielić kilkoma wskazówkami, które – mam nadzieję – pomogą ci efektywniej pracować w domowych pieleszach (i nie zwariować).

Znajdź pozytywne aspekty sytuacji
czyli np. oszczędzasz dwie godziny w ciągu dnia, bo nie dojeżdżasz do pracy; nie tracisz czasu na pogaduszki w firmowej kuchni, nie musisz słuchać muzyki na słuchawkach tylko z audiofilskiego sprzętu we własnym salonie; nie rozprasza cię ciągły hałas na open space, a koleżanka nie kusi domowym sernikiem, gdy jesteś na diecie. Im więcej znajdziesz pozytywnych stron pracy z domu, tym lepiej się poczujesz w obliczu tego nowego wyzwania.

Wyznacz miejsce lub obszar do pracy
To może być stołek przy barze w kuchni, miejsce w spiżarni albo biurko w salonie (jeśli nie masz dodatkowego pomieszczenia). Dobrze, aby było to stałe miejsce, które będzie dla ciebie oznaczało „teraz jestem w pracy”.
Jeśli to możliwe unikaj pracy z łóżka w sypialni albo miejsca, w którym zwykle odpoczywasz. Z własnego doświadczenia dodam, że praca z laptopem na kolanach na kanapie na dłuższą metę grozi problemami z kręgosłupem.

Wyznacz sobie strukturę dnia i pracy
Wydzielenie miejsca pracy i odpoczynku (pkt 2) pozwoli ci wyłączyć się mentalnie po godzinach pracy. To „odłączenie się” jest trudne nawet w normalnych warunkach, gdy wychodzimy z biura i już w drodze do domu mamy czas na reset, więc w czasach wymuszonej izolacji jest jeszcze bardziej istotne.
Jeśli szczegółowo zaplanujesz czynności w ciągu dnia (np. śniadanie i spacer z psem, 15 minut ćwiczeń, rozpoczęcie pracy, przerwy, lunch, obiad, rodzinny obiad, sprzątanie itp.) łatwiej będzie uniknąć poczucia, że masz bardzo dużo czasu (bo nie dojeżdżasz do pracy) i możesz zacząć sprawdzać maile o 11.30.
Nie polecam drzemek po lunchu (to dla tych, którzy nie mają dzieci w domu), bo – tak było u mnie – te drzemki lubiły się przeciągać do 17. Ale jeśli twoje drzemki zawsze trwają np. 25 minut, to korzystaj z tej nowej możliwości zregenerowania sił.

Podziel się obowiązkami i godzinami pracy
Znam rodzinę, w której do godziny 13 zdalnie pracuje ona, a on zajmuje się dziećmi. Po 13 on zaczyna pracę z klientami z USA i znika z horyzontu rodziny. Ponieważ chyba wszyscy mamy teraz więcej obowiązków domowych (bo szkoły i opiekunek nie ma, więc dzieci są w domu, i zwłaszcza te mniejsze potrzebują więcej opieki i rozrywki dostarczanej przez rodziców), znajdźcie takie zabawy, które na dłużej zajmą uwagę pociech. Moim zdaniem, skoro pandemia jest stanem wyjątkowym, to może dzieci też mogą trochę dłużej niż normalnie oglądać kreskówki? Zwłaszcza jeśli ty w tym czasie zdążysz napisać ważny email do klienta? Elastyczna postawa i zmiana zasad mogą ułatwić przetrwanie stanu wyjątkowego.
Zadbaj o regularne przerwy na kawę i lunch. Warto też zaplanować te przyjemnostki na konkretną godzinę. Wtedy można je zrobić online z kolegami z zespołu, co pomoże utrzymać kontakty i stały dopływ ploteczek.

Pamiętaj o piciu wody i zdrowych przekąskach
Większość z nas zrobiła zapasy jedzenia, które teraz kuszą i są w pobliżu. Co gorsza, nie ma w pobliżu szefa, który wymownie spojrzy, gdy po raz piętnasty  w ciągu poranka odchodzisz od komputera.
Trzeba się bardziej pilnować i w miarę możliwości jeść tylko podczas zaplanowanych przerw na posiłek lub (zdrową) przekąskę.

Zadbaj o wygodne ubranie
Jeśli nie musisz teraz przestrzegać firmowego dress code (a przynajmniej od pasa w dół), wybierz ubranie, w którym się dobrze czujesz, które lubisz lub które buduje dobre samopoczucie. Jeśli praca w piżamie jeszcze bardziej cię dekoncentruje i powoduje, że nie jesteś w stanie nawet popatrzeć na laptop, ubieraj się i/lub maluj tak jak zwykle to robisz przed wyjściem do pracy.

Ćwicz w domu
To w czasie pandemii jeszcze bardziej istotne, bo ćwiczenia sportowe wspierają dobre samopoczucie i zmniejszają stres. Znajdź filmiki instruktażowe na YT i ćwicz pomiędzy zaplanowanymi rozmowami lub spotkaniami na komunikatorze. Możesz chodzić po pokoju lub po schodach podczas rozmów telefonicznych. Jakąkolwiek formę ruchu wybierzesz, pamiętaj, aby podczas ćwiczeń być „tu i teraz” i wykonywać je świadomie.

Utrzymuj porządek
Podobno ma to wpływ na naszą efektywność i dobre samopoczucie. „Porządek na biurku to porządek w głowie” – tak mówią niektórzy i ja sama wiem, że dochodzę do krytycznego momentu, gdy muszę zrobić porządek wśród nagromadzonych papierów, notatek, książek i innych szpargałów. Nie chodzi tutaj o otrzymanie złotego medalu w kategorii „czystość przestrzeni biurowej”, tylko o dobrą organizację miejsca pracy. Być może bałagan nie zmniejsza twojej produktywności (masz szczęście), ale warto o tej zależności pamiętać.

Uprzyj się
„Gdzie jest opór, tam jest nagroda” – to moja mantra, którą stosuję, gdy nie mogę się do czegoś zabrać, a wiem, że powinnam, bo czas się kończy.
Prokrastynacja nie pomaga i dopada nas, gdy zaczynamy rozglądać się po naszym nowym „biurze” i wyszukiwać zadania, które właśnie teraz, natychmiast trzeba zrobić: umyć okna, wyprasować koszulę czy wyczyścić klawiaturę patyczkami do demakijażu – znacie te czynności, za które normalnie nie zabralibyście się, nawet gdyby wam zapłacono? Więc jak poczujecie potrzebę, żeby coś posprzątać albo naprawić, zwalczcie ten odruch i choćby trzy minuty poświęćcie na rozpoczęcie tego „okropnie trudnego zadania”. Ten pierwszy krok jest najważniejszy, bo najprawdopodobniej wystarczy, żeby się wciągnąć w zadanie i je wykonać.

 

Aleksandra Motriuk

Dodaj komentarz