Miasto

Wrocławski start-up i walka z koronawirusem

Oglądając informacje z krajów zmagających się z epidemią koronawirusa widzimy codziennie te same obrazki – ludzi w kombinezonach i maskach mierzących mozolnie i z narażeniem zdrowia ręcznymi urządzeniami temperaturę pasażerom samolotów czy pociągów. A gdyby tak wbudować w bramki na przejściach lotniczych, drzwiach dworca czy wejściach do różnych instytucji ultraprecyzyjny, działający błyskawicznie, zdalny termometr połączony z systemem komputerowym?

Przemysłowe początki
Taką właśnie, niezwykłą na skalę światową technologię, opracował maleńki start-up z Wrocławia. Mieszcząca się we Wrocławskim Parku Technologicznym firma InfraSpectra to tak naprawdę dwie osoby: dr inż. Jędrzej Szelc – prezes i główny Inżynier oraz jego wspólnik Marcin Chruściel, inżynier i przedsiębiorca z tytułem MBA, na co dzień zajmujący się sprzedażą przemysłowych systemów testujących.
Jędrzej Szelc jest jedną z dwóch osób w Polsce posiadających licencję operatora kamer termograficznych trzeciego stopnia – najwyższego z możliwych.
Tytuł doktora zdobył w Centrum Badawczym Optoelektroniki Uniwersytetu w Southampton, jednym z najbardziej liczących się w tej branży centrum badawczo-rozwojowym świata. Jest również absolwentem elektroniki Politechniki Wrocławskiej i podyplomowych studiów na

Politechnice Warszawskiej.
Początkowym celem działającej od 2018 r. firmy infraSpectra nie było opracowanie narzędzia do walki z epidemiami, lecz systemy detekcji podczerwieni mające zastosowania w przemyśle i dedykowane automatyce.

Tajemnica w automatyzacji
Wykorzystanie pirometrów i kamer podczerwieni w przemyśle nie jest niczym nowym, wrocławski projekt ma jednak cechę całkowicie unikalną.
– Innowacyjność naszego projektu polega na automatyzacji: komputer przemysłowy współpracujący z kamerą termowizyjną może podjąć samodzielnie decyzję, np. o zatrzymaniu linii produkcyjnej – tłumaczy Jędrzej Szelc. System umożliwia również zdalny dostęp przez interfejs WWW lub dedykowaną aplikację.
Potencjalne zastosowanie automatycznego systemu termografii podczerwieni nazwanego Control-IR jest bardzo szerokie: od produkcji płytek ceramicznych przez branżę automotive po zaawansowaną ochronę przeciwpożarową.

Nieprawdopodobna dokładność FevIR
Opracowany przez wrocławskich konstruktorów medyczny system FevIR jest pod wieloma względami podobny. To również automatyczny system termograficzny podczerwieni dedykowany do bezkontaktowych pomiarów temperatury – w tym wypadku ludzkiego ciała.
W porównaniu z istniejącymi systemami tego typu ma jedną kluczową przewagę – dokładność. System mierzy temperaturę z dokładnością do 0,3ºC z odległości sięgającej dwóch metrów. Czas pomiaru jest krótszy niż pół sekundy. W przypadku wykrycia osoby o podwyższonej temperaturze ciała, FevIR automatycznie alarmuje obsługę za pomocą sygnałów dźwiękowych, wyświetla informację na ekranie komputera i archiwizuje wyniki.
Systemy zdalnych pomiarów temperatury ciała również nie są nowością – wprowadzono je w kilku krajach, głównie azjatyckich, po pojawieniu się koronawirusowej epidemii bliskowschodniego zespołu niewydolności oddechowej (MERS) rozpoznanego w roku 2012. Podobne urządzenia zainstalowano w styczniu tego roku również w chińskim Wuhanie – pierwszym epicentrum epidemii COVID-19.
Problemem wykorzystywanych w Chinach i na Bliskim Wschodzie zdalnych termometrów jest jednak ich niska dokładność. Rozrzut sięgający 2 ºC poddaje w wątpliwość ich skuteczność w badania stanu ludzkiego zdrowia. Zdaniem wielu specjalistów są to raczej urządzenia wywierające (słuszną skądinąd) presję psychologiczną, która ma skłonić chore osoby do pozostania w domu, niż realne „sita” wykrywające gorączkujących.
Zdalne wykrywanie osób gorączkujących jest zadaniem bardzo trudnym w realizacji – przez podstawowe prawa fizyki. Dla przykładu: osoba chora i gorączkująca zwykle się poci, a parujący w upale pot obniża znacząco temperaturę powierzchni skóry.
– Bardzo wysoka dokładność systemu FevIR wynika z innowacyjnego zastosowania ciała doskonale czarnego, czyli referencyjnego promiennika podczerwieni („wzorca temperatury”) – tłumaczy Jędrzej Szelc.
„Ciało doskonale czarne” to w rzeczywistości niewielkie metalowe pudełko, które w laboratorium wrocławskiej firmy ma kolor… niebieski.

Stworzony do wykrywania gorączki
Automatyczny system wykrywania gorączkujących wykorzystujący ten rodzaj referencyjnego promiennika jest ewenementem na skalę światową.
– Cały system, w tym również kod komputerowy, jest naszą własnością i mamy nad nim pełną kontrolę. Nie projektowaliśmy FevIR jako urządzenia do inwigilowania społeczeństwa: system nie zbiera zdjęć osób w świetle widzialnym, nie ma również modułu detekcji twarzy, jak w Chinach. Jest to system stworzony do jednego konkretnego celu: zdalnego wykrywania osób gorączkujących – dodaje Szelc.
To bardzo ważny aspekt wrocławskiego projektu. Oprogramowanie i technologie w technice termowizyjnej są bacznie kontrolowane przez rządy i służby specjalne. Nie chodzi tylko o możliwość masowej inwigilacji społeczeństw. Kamery i zautomatyzowane systemy IR mają oczywisty potencjał militarny – choćby w postaci celowników czy systemów naprowadzania rakiet. Dlatego wiele urządzeń, np. pochodzących z USA, ma na europejskim rynku celowo ograniczone funkcje i parametry.

Inwestor poszukiwany
Z tych wszystkich powodów wrocławskie innowacje firmy Jędrzeja Szelca zasługują na baczną uwagę zarówno władz, jak i prywatnych inwestorów.
Jak na ironię poszukiwanie inwestora zainteresowanego systemem FevIR, mogącym przyczynić się znacząco do ograniczenia epidemii, utknęło chwilowo w miejscu przez… koronawirusa.
– Od kilku dni odbieram maile i telefony odwołujące kolejne spotkania, konferencje i prezentacje – mówi wrocławski uczony. – To dla nas poważny problem.
– Instytucje, firmy i prywatnych inwestorów zaineresowanych rozwojem tego ważnego projektu zapraszam do kontaktu na nasz adres mailowy służący komercjalizacji: sales@infraspectra.com i do zapoznania się ze szczegółami FevIR na stronie infraspectra.com – zachęca twórca systemu.

 

Maciej Wełyczko

Comments (1)

Dodaj komentarz