Najnowsze wydanie

Zmierzch czy rozkwit biur?

Zawsze gdy mamy do czynienia ze zjawiskiem określanym jako pokoleniowe, pojawiają się głosy, że nic już nie będzie takie jak dawniej. Historia pokazuje, że faktycznie, zmiany bywają dogłębne, ale coraz częściej można odnieść wrażenie, że przewidywania wieszczy nijak się mają do rzeczywistości. Najnowsze przepowiednie mówią o tym, że czeka nas zmierzch pracy biurowej i biur jakie znamy. Wiele wskazuje jednak, że to tylko obawy, lub pobożne życzenia.

Lubimy to co już znamy
Choć większość z nas zapytana o to, czy jest otwarta na zmiany, odpowie twierdząco, to naprawdę jest wręcz przeciwnie. Nasze mózgi wolą to, co już poznane i oswojone od tego co zupełnie nowe. Zapewne znacie kogoś, kto narzeka na swoją pracę, mówi o potrzebie zmiany, ale potrafi latami tego nie robić. Nie ma się czemu dziwić. Według badań przeprowadzonych przez Thomasa Holmesa i Richarda Rahe’a, zmiana pracy jest jedną z 20 najbardziej stresujących sytuacji w naszym życiu, porównywalną do utraty bliskiej osoby.
Z jednej strony niechęć do zmian a z drugiej… przyzwyczajenie. Bo w powiedzeniu, że przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka, tkwi wiele prawdy. Badania prowadzone przez Maxwell Maltz w latach 50. XX wieku dowiodły, że nasz mózg potrzebuje średnio 21 dni na zmianę nawyku. To tłumaczy, dlaczego jesteśmy więźniami przyzwyczajeń – po prostu tak zostaliśmy ukształtowani przez ewolucję.
Mamy więc wrodzoną niechęć do radykalnych zmian w życiu, a w dodatku przez całe lata przyzwyczajaliśmy się do tego, że w domu się mieszka, a w pracy pracuje. Może jednak nadszedł czas na zmianę i faktycznie biura czeka rychły koniec?

Mieszkam w biurze, pracuję w mieszkaniu
Niektórzy z nas dobrze to znają od dawna, a znakomita większość poznała w tym roku. Praca zdalna wykonywana w domu zgodnie z większością statystyk objęła ok. 90 proc. zatrudnionych w biurach. Nie ma sensu pisać o tym, że przyszła niezapowiedziana i nie dała nam czasu na przygotowanie. Nie jest bowiem problemem raz na jakiś czas pracować z domu. 84 proc. ankietowanych przed wybuchem pandemii deklarowało chęć pracy zdalnej przynajmniej dwa razy w tygodniu i widziało w tym możliwość wykonywania obowiązków we własnym tempie, w przyjaznym otoczeniu i w zgodzie ze swoim rytmem dnia.
Zupełnie czym innym okazało się jednak spędzanie całych tygodni w domo-biurze. 56 proc. badanych już po zniesieniu ograniczeń przyznało, że poważnym problemem jest dla nich brak rozgraniczenia pomiędzy życiem prywatnym a służbowym. Nasz porządkujący wszystko mózg miał problem, ponieważ nie było różnicy pomiędzy czasem na mobilizację i odpoczynek. Zmiana naszej codziennej rutyny dotknęła wiele obszarów życia, w tym odżywianie, jakość snu, formę fizyczną i psychiczną. I choć nie wynikało to wyłącznie z tego, że przestaliśmy chodzić do biura, nieprzygotowanie na pracę zdalną oraz wspomniany brak rozgraniczenia pomiędzy biurem, a domem, były jednymi z kluczowych czynników.

Biuro jest tam gdzie jestem ja
Współczesna technologia umożliwia pracę właściwie z dowolnego miejsca na świecie. Po tym, jak znów zaczęliśmy wychodzić na zewnątrz, zachłysnęliśmy się więc pracą zdalną w nieoczekiwanych miejscach. Wśród pracowników biur wiele osób zdecydowało się na wykonywanie swych zawodowych obowiązków z ogrodów, działek, znad jezior, morza, czy z kawiarni. W końcu wszędzie lepiej niż w biurze, a pracy w domu każdy miał już dość.
Szybko jednak okazało się, że dla większości i takie rozwiązanie niesie za sobą niedogodności. Prawie połowa pytanych o to, czego najbardziej brakuje im w pracy zdalnej, wskazała dostęp do biurowej infrastruktury i narzędzi wspierających takich jak drukarki czy skanery. Choć „praca z plaży” brzmi romantycznie i świetnie prezentuje się na zdjęciach, na co dzień jest rozwiązaniem dla wąskiej grupy wybrańców. Reszta nie będzie potrafiła się skoncentrować, zapewnić sobie wygodnego miejsca, nie wspominając o dobrym łączu internetowym, czy telefonicznym – jeśli do plaży dołożymy rejsy łodzią. Jakość sygnału wi-fi jest zresztą nieustannie dyskutowana przy okazji spotkań online, zwłaszcza jeśli są prowadzone z prywatnych mieszkań, a tym bardziej z miejsc urlopowych.

Biura trzeba oswoić
Przestrzeń pracy od lat 90., kiedy zaczęły jak grzyby po deszczu powstawać biurowce, przeszła ogromne zmiany. Choć nadal można znaleźć przestrzenie zaprojektowane tak, by maksymalnie wykorzystać przestrzeń, czyli mówiąc wprost – by upchać w biurze jak największą dopuszczalną przepisami ilość osób, od kilku lat można zaobserwować inny trend.
Świadomi pracodawcy dostrzegli, że tym, co pozwala na wymianę informacji w firmie, pozwala na zawieranie znajomości i wnosi do biur „domowość” są przestrzenie wspólne. Kuchnie i jadalnie w nowoprojektowanych biurach często pełnią rolę centralną i nie są już ukrywane w pomieszczeniach gospodarczych. Biura projektuje się coraz częściej dla pracowników – stąd więcej kolorów, wygodne kanapy, pufy a nawet huśtawki. Okazuje się, że nie są to jedynie gadżety, ale że wpływają one realnie na sposób w jaki postrzegamy biuro i naszą pracę.

Nie takie biuro straszne jak je malują
Jest kilka powodów, dla których praca w biurze opłaca się zarówno pracodawcom jak i pracownikom. Pracodawcy którzy analizują wpływ pracy zdalnej na biznes, podają trzy główne wady tego rozwiązania: zanikanie więzi między pracownikami i zwiększenie liczby konfliktów, spadek jakości obsługi klientów oraz wydłużenie procesów podejmowania decyzji. Do tego dodać można choćby fakt, że każda firma ma zbiór niepisanych zasad, które poznajemy dzięki obcowaniu z ludźmi.
Czy można się temu dziwić, skoro zdaniem naukowców komunikacja niewerbalna, czyli taka, z którą mamy do czynienia wyłącznie w czasie kontaktu z żywym człowiekiem twarzą w twarz, odpowiada za 70-93 proc. przekazu? Zastanówmy się ile takiego przekazu jest w wiadomości email, czy w czasie telekonferencji…

Pogłoski o śmierci biur są mocno przesadzone
Choć kiedyś być może pojawi się coś, co sprawi, że biura odejdą w przeszłość, wydaje się, że jeszcze daleko nam do tego momentu. To, że większość z nas może pracować z domu nie oznacza, że na dłuższą metę powinniśmy uciekać z biur. Faktem jednak jest, że pandemia może przyspieszyć pozytywną transformację, jaką biura przechodzą od kilku lat. Zwiększenie powierzchni przestrzeni wspólnych, bardziej elastyczne zasady korzystania z nich, czy system, w którym sami wybieramy kiedy i gdzie pracujemy – to tylko część usprawnień, które zgłaszają pracownicy.
Może więc wrócimy do biur, ale nie do takich samych biur? To byłoby całkiem dobre rozwiązanie.

Jakub Kompa

Comments (2)

  1. Bardzo spodobał mi się Pana artykuł. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że ostateczny zmierzch biur jest bardziej chwilową sensacją niż przepowiednią. Trzeba również zauważyć, że prawo pracy, zarówno w Polsce, jak i na świecie jest jeszcze słabo przystosowane do zdalnej pracy na tak masową skalę. Wiele firm dla bezpieczeństwa będzie wolało „zwołać” swoich pracowników z powrotem do biur, gdzie ramy ich ramy prawo dla ich wynagrodzenia, a także odpowiedzialności są dobrze znane i rozumiane.

    Oczywiście wszystko zależy też od branży 🙂

    Pozdrawiam Pana i całą redakcję!

    • Serdecznie dziękuję 🙂

      Z ciekawością będziemy obserwowali dalszy rozwój sytuacji, bo sytuacja wyczekiwania powinna się kiedyś skończyć.
      Mam nadzieję, że przy okazji powrotu do biur pracodawcy wykonają pewien wysiłek, żebyśmy chcieli wracać, a nie musieli.
      Na szczęście świadomość tego, że pracownik w przyjaznej przestrzeni i atmosferze czuje się i pracuje lepiej – rośnie.
      Trzymamy kciuki za tempo zmian 🙂

      Pozdrawiam
      Kuba Kompa

Dodaj komentarz