Wydanie, które pachnie piernikiem, deadline’ami i… drukiem!

Drodzy Czytelnicy,

w świecie, w którym wszystko pędzi na ASAP-ie, a większość treści żyje tylko dobę na LinkedInie — my z uporem, dumą i małą nutą szaleństwa wypuszczamy kolejny drukowany numer „Głosu Mordoru”.

Tak, DRUKOWANY. Taki, który można powąchać, pogiąć, zabrać do metra, położyć na biurku obok zimowej latte i wywinąć z niego Christmas-origami podczas kolejnego calla bez agendy. A przede wszystkim, oczywiście – PRZECZYTAĆ!

A skoro to wydanie listopadowo-grudniowe, to wchodzimy w sezon świątecznej gorączki jak korpoludki w galerię handlową 23 grudnia — z rozmachem, humorem i z nutą przyjemnej refleksji.

W tym numerze polecam mocne tematy (i zero nudy):

A na deser nasz korpo-poradnik na nowy rok:
Jeśli masz dosyć postanowień w stylu „będę pić więcej wody” — przygotowaliśmy realną ściągę na 2026: mniej chaosu, więcej konkretów, mniej ASAP-ów, więcej sensu.
I więcej weekendów bez laptopa — naprawdę.

Dziękujemy, że jesteście z nami — tu, na Mordorze i poza nim.

Rok 2025 jeszcze trwa, ale już widzimy, że „Głos Mordoru” rośnie i dociera dalej! A Wasze wiadomości, komentarze i zdjęcia z drukowanym numerem naszej gazety są paliwem lepszym niż podwójne espresso.

A teraz — klikajcie, czytajcie, udostępniajcie, a drukowany numer łapcie w metrze, Mordorze i ulubionych punktach w Warszawie.

Wchodzimy w Nowy Rok z humorem, energią i nadzieją, że chociaż nic nie robi się samo, to może w 2026 zrobi się trochę szybciej.

Z ciepłymi pozdrowieniami,
redakcja Głosu Mordoru

Grudzień 2025